Reklama

Czy debet jest w ogóle potrzebny?

Banki kuszą promocjami, niskim oprocentowaniem, dodatkowymi bonusami z tytułu założenia u nich konta, dają też kredyty na korzystnych warunkach, w tym debety bankowe, które również są formą pożyczki, gdyby wszystkie wrzucić do jednego worka. Jednak czy debet jest nam tak naprawdę potrzebny? Ludzie wcześniej doskonale sobie radzili bez pożyczek, nawet w momencie, kiedy brakowało do przysłowiowego „dziesiątego”, dlaczego więcej teraz zadłużają się na potęgę? Według ostatnich sondaży wynika, że co 6 Polak żyje pod kreską właśnie za sprawą debetów. Owszem jest to wygodny sposób na zastrzyk gotówki, bo nie dość, że jest nie tak wysoko oprocentowany, jak kredyt, to jeszcze jeśli się go w miarę szybko spłaci, to odsetek nie zapłacimy. Poza tym przecież pieniądze mamy od razu – bez tłumaczenia na co, ani po co, po prostu płacimy kartą i przez jakiś czas jesteśmy na minusie. Ów minus spłaca się sam w momencie, kiedy na koncie pojawią się środki, co jest oczywiście niezwykle wygodne.

Samo przyznanie debetu też jest proste, banki nie robią raczej żadnych problemów z tą dodatkową opcją. Jednak powiedzmy sobie szczerze, czy debet jest nam do szczęścia potrzebny? Przecież możliwości swobodnego „zaciągania się” sprzyjają pokusom i często na zakupach jesteśmy bardziej podatni na wszelkiego rodzaju promocje, wyprzedaże, niepowtarzalne okazje, nawet jeśli mamy z góry ustalony budżet – przecież zawsze możemy wziąć debet, to nic, że będziemy kilkaset złotych w plecy – przecież to, co kupiliśmy jest nam niezbędne. Ostatecznie nowy gadżet, czy wystrzałowa bluzka lądują zapomniane na dnie szafy i tyle z nich radości. To samo dotyczy elektronicznego sprzętu, który szybko przestaje być taki nowoczesny, bo pojawia się coś lepszego. Z debetami bankowymi jest też tak, że często na ich spłatę musimy zaciągnąć kredyt, bo zbliża się termin spłaty bez odsetek – tym samym zapędzamy się w kozi róg, sukcesywnie pogrążając się w większych, czy mniejszych długach. Dlatego zanim zdecydujemy się na jakąkolwiek formę pożyczki, czy to w formie debetu, czy kredytu, czy też chwilówki, dwa razy się zastanówmy, czy to w ogóle potrzebne.*

* Artykuł należy traktować z przymrużeniem oka – nie namawiamy nikogo, aby zaciskał pasa i odmawiał sobie przyjemności, bo akurat brakuje mu pieniędzy. Wszystko jednak z umiarem! :)

Wady debetu

Blog poświęcony jest debetom bankowym, uwzględniając szczególnie zalety tej formy pożyczki, jednak dzisiaj chciałabym napisać nieco o wadach.

Banki coraz częściej stosują różne sztuczki, które mają na celu skorzystanie właśnie z ich oferty. Ostatnio bardzo popularne było otwieranie kont osobistych z limitem debetowych gratis. Jednak szybko zwęszyły one możliwość dodatkowego zarobku z tytułu pobierania rocznych prowizji i cały ten gratis zaczął obciążać portfele nieświadomych klientów, którzy bardzo rzadko czytają zmiany, które nastąpiły w tabeli opłat i prowizji. Przeciętnie prowizje wynoszą do 2% limitu debetowego, więc w przypadku 10 tysięcy będzie to aż 200 złotych, niezależnie od tego, czy klient będzie pod kreską, czy też nie. Jeśli doliczy się do tego inne „bajery”, w postaci opłat za korzystanie ze wszystkich bankomatów, dodatkowe operacje, funkcje, czy udogodnienia, może się okazać, że portfele zaczną krzyczeć.

Oprócz prowizji, jaką pobierają banki trzeba oczywiście zapłacić odsetki – oprocentowanie waha się w granicach od 10 do nawet 20-30% kwoty. Warto również zwrócić uwagę na fakt, że debet jest pożyczką, jak każda inna i bardzo łatwo się ją zaciąga, jednak ze spłatą bywa gorzej, a jeśli już ona następuje, to często nie pamiętamy o tym, że momencie pojawienia się środków na naszym koncie są one automatycznie „ściągane”, żeby debet spłacić. Czasem można się zagapić i cała wypłata może przepaść na poczet zaciągniętego debetu, a my będziemy musieli wziąć kolejny i tak błędne koło się zamyka.

Jak to mówią „dobry zwyczaj, nie pożyczaj!”, więc najlepiej nie decydować się na żadną pożyczkę, jeśli nie ma palącej potrzeby, bo bardzo często jest tak, że zadłużamy się na potęgę, popadając z jednego kredytu/debetu w drugi i w konsekwencji zawsze jesteśmy pod kreską.

Dlaczego debet jest lepszy od chwilówki? cz. 2

To teraz bardzo krótka, jednak treściwa wyliczanka wad i zalet debetu. Debet, to także pożyczka, jak każda inna, ale: pieniądze są ściągane z naszego bieżącego rachunku bankowego i po prostu w razie potrzeby zastrzyku gotówki przez jakiś czas jesteśmy pod kreską. Oprocentowanie jest wysokie, jednak nie takie, jak w przypadku „chwilówek”, istnieje czas, w którym możemy zwrócić pieniądze, bez odsetek. Dodatkowo nasz „minus” na koncie spłaca się sam, kiedy pojawią się tylko pieniądze, nie musimy się więc martwić, że któregoś dnia do naszych drzwi zapukają panowie w czarnych kominiarkach. Poza tym możliwość otrzymywania debetu wcale nie jest taka trudna do załatwienia – owszem, czasem musimy zapłacić dodatkową prowizję roczną z tytułu tej możliwości, ale procedura przyznawania jest równie łatwa, co „chwilówek”. Różni się jednak drobnym szczegółem – bank na pewno nie da nam możliwości zaciągnięcia żadnej pożyczki, w tym debetu, bez wglądu w historię naszego konta, jeśli cały czas mamy na nim przysłowiowe zero, to równie zerowa będzie kwota debetu.

Debet również można przeznaczyć na dowolny cel – bank na pewno nie będzie tego sprawdzał, dodatkowo możemy go otrzymać zarówno w formie gotówkowej, jak i bezgotówkowej, wszyscy zależy od nas. Trzeba jednak pamiętać, że o ile jednorazowe zaciągnięcie debetu jest dobre, to bardzo szybko można się wciągnąć i żyć tak, żeby być zawsze pod kreską do przysłowiowego „dziesiątego”.

Wszyscy doskonale wiedzą, że najlepiej się nie zadłużać, ani za pomocą debetu, ani jakiejkolwiek innej pożyczki, od ręki, czy też nie, jednak jeśli już zajdzie taka potrzeba, to radzimy dwa razy się zastanowić nad wyborem źródła pieniędzy.

Dlaczego debet jest lepszy od chwilówki? cz. 1

Ostatnio pisałam o wadach i zaletach debetu w stosunku do kredytów odnawialnych, czy karty kredytowej. Dzisiaj chciałabym pokazać, że czasem więcej zachodu jest zdecydowanie lepsze, niż pożyczka w 15 minut, zwana często „chwilówką”.

Oto kilka pozornych zalet tego typu kredytów. Po pierwsze gotówkę otrzymujemy w bardzo krótkim czasie, zwykle kwoty wahają się od kilkudziesięciu do nawet kilku tysięcy złotych. Po drugie, nie potrzebujemy poręczycieli do tego rodzaju pożyczki, wystarczy dowód osobisty, potwierdzający tożsamość, nie ma mowy o zaświadczeniach z miejsca pracy o naszej płynności finansowej, czy historii wpływów na konto bankowe. Po trzecie kredyty te są ogólnodostępne i bardzo często decydują się na nie nasi znajomi, czy rodzina – przecież dzisiaj chwilówki biorą wszyscy. Kolejną „zaletą” jest fakt, że często to pieniądze „przychodzą” do nas, a nie odwrotnie – wystarczy jeden telefon, a przedstawiciele zjawią się u nas z plikiem banknotów i niezbędnymi dokumentami. Poza tym „chwilówki” możemy przeznaczyć na dowolny cel.

To teraz długa, choć konkretna lista wad. Oprocentowanie sięgające często 100% pożyczonej kwoty w skali roku, a czasem nawet wyższe, dlatego w przypadku pożyczenia 10 tysięcy złotych możemy być niemal pewni, że zwrócimy drugie tyle lub niewiele mniej. Po drugie wysoka prowizja udzielenia pożyczki – przecież w jakiś sposób przedstawiciele muszą zarabiać. W razie nieterminowego spłacania pożyczki dodatkowe prowizje, wynikające z postępowania windykacyjnego – ubezpieczenie w wypadku zdarzeń nieprzewidzianych owszem jest, ale objęte dodatkową, wysoką prowizją. Często umowa to jedno, a rzeczywistość to drugie, na ostatniej stronie drobnym maczkiem może być napisane, że wszystko, co podpisaliśmy może ulec zmianie, na korzyść oczywiście udzielającego pożyczki. Jedna pożyczka zamienia się w drugą w momencie, kiedy tracimy płynność finansową i pożyczamy pieniądze tylko po to, aby spłacić zaległą ratę.

Debet czy karta kredytowa?

Przychodzi taki czas, że nagle zaczyna nam brakować pieniędzy i nie jest to jednorazowa sytuacja, a powtarza się z miesiąca na miesiąc, a my zadłużamy się u przyjaciół, czy rodziny, obiecując, że dług oddamy „dziesiątego”. Sytuacja ta jest o tyle niekomfortowa, jeśli szef akurat zalega z pensją, bo księgowa popełniła jakiś błąd albo wina leży po stronie banku. W takich sytuacjach warto jest się zastanowić nad opcją pożyczki, która oszczędzi nam świecenia oczami przed rodziną, która coraz bardziej niechętnie decyduje się na pożyczenie pieniędzy, zwłaszcza, gdy zalegamy ze spłatą. Mamy do wyboru kilka opcji, jednak chciałabym przedstawić dwie – każda ma swoje wady i zalety.

Karta kredytowa

O kartę kredytową właściwie nie trzeba się starać, gdyż chcą nam ją „wcisnąć” przy niemal każdej nadarzającej się okazji i to nie tylko w banku, ale także przy okazji zakupów w ogólnopolskich sieciach handlowych. Do jej podstawowych cech należy fakt, że bank ustala na podstawie historii naszego rachunku limit kredytowy, który możemy wykorzystać na dowolny cel, płacąc właśnie tym rodzajem karty. Następnie mamy około 56 dni na spłacenie długo, gdyż po tym terminie, zwanym grace period zaczynają narastać dosyć wysokie odsetki.

Debet bankowy

Debet to najprościej mówiąc ujemne saldo na naszym rachunku, które tworzy się, kiedy nasze konto świeci pustkami, a my akurat potrzebujemy pieniędzy – również w tym przypadku bank nie pyta na jaki cel środki zostaną przeznaczone. Aby uzyskać debet zwykle trzeba jednorazowo wypełnić stosowny formularz. Wysokość pożyczki uzależniona jest od historii wpływów na nasze konto, zwykle 3 do 6 miesięcy wstecz. Debet jest również wysoko oprocentowany, jednak jego niewątpliwą zaletą jest fakt, że spłaca się „sam”, w momencie, kiedy na naszym koncie pojawią się środki. Do wad można zaliczyć fakt, że bank pobiera roczną prowizję z tytułu otwarcia debetu.

Tak, jak pisałam na początku obie opcje „pożyczki” mają swoje wady i zalety i dobrze jest się nad nimi zastanowić tylko wtedy, jeśli nie mamy innego wyjścia. Mimo wszystko pożyczanie pieniędzy od znajomych czy rodziny ma swoją jedną podstawową zaletę – zerowe oprocentowanie. :)

Kredyt odnawialny a debet – co wybrać?

Jeśli nagle okaże się, że brakuje nam pieniędzy na niespodziewany zakup, a nie chcemy zaciągać kredytu, który jest zwykle wysoko oprocentowany, szczególnie taki, który możemy dostać od „ręki” i „na dowód”, albo procedura otrzymania go przeciąga się w nieskończoność warto pokusić się o skorzystanie z jednej, z dwóch opcji.

Debet bankowy

Pierwszą jest możliwość zaciągnięcia debetu bankowego. Jakie są zalety, a jakie wady tej formy pożyczki? Debet jest ujemnym saldem na naszym rachunku, który tworzy się w momencie, kiedy brakuje nam gotówki, a chcemy na przykład zapłacić za towar w sklepie. Jego przyznawanie nie wiąże się ze skomplikowanymi procedurami, a zwykle z podpisaniem dodatkowego aneksu do umowy. Od tego momentu mamy możliwość „zaciągania” pożyczki na dowolny cel, jednak jej kwota jest przyznawana indywidualnie przez bank na podstawie średniej przychodów na koncie. Dodatkową zaletą jest fakt, że spłaca się sam, w momencie, kiedy na koncie pojawią się środki. Debet jest doskonałą opcją, jeśli nagle zabraknie nam gotówki. Jednak ma też swoje wady. Po pierwsze jest dosyć wysoko oprocentowany, czasem odsetki to 30% wartości pożyczki. Po drugie trzeba go spłacić dosyć szybko, bo zwykle jest to 30 dni, i wreszcie banki często pobierają roczną opłatę za udostępnienie możliwości zaciągnięcia go. Należy również się kontrolować, gdyż pieniądze wydawać jest łatwo, jednak spłaca się je dużo gorzej.

Kredyt odnawialny

Ciekawą opcją jest więc zdecydowanie się na kredyt odnawialny, który na pozór niewiele różni się od debetu bankowego. Podobieństwa jednak zaczynają się i kończą na tym, że tak, jak debet udzielany jest w rachunku bieżącym. Przeznaczony jest jednak dla osób, które posiadają dłuższy staż bankowy, jego wysokość jest też zdecydowanie wyższa, niż debetu. Jego niewątpliwą zaletą jest fakt, iż jest niżej oprocentowany, aniżeli debet, a jego spłata nie musi nastąpić w ciągu miesiąca, a rozkładana jest na cały rok. Dzięki temu nie musimy się martwić, że upływa termin spłaty, a my nie mamy na nią pieniędzy. Aby go otrzymać należy przedstawić w banku odpowiedni wniosek, na podstawie którego wyliczy on zdolność kredytową. Nie jest wymagane zaświadczenie o zarobkach, a jedynie historia rachunku 3 lub 6 miesięcy wstecz. Banki wychodzą jednak naprzeciw wymaganiom klientów, którzy nie posiadają konta w ich banku. Wtedy kredyt odnawialny przyznawany jest na podstawie historii rachunku w innym banku, co jest bardzo wygodne i jak najbardziej korzystne dla klienta. Dodatkowo wniosek o jego przyznanie można złożyć nie tylko w oddziale banku, ale także za pośrednictwem Internetu, czy dzwoniąc pod wskazany numer.

Gdy nagle zabraknie nam gotówki warto więc przeanalizować wszystkie za i przeciw tych form pożyczki i wybrać tę, która w danym czasie będzie dla nas najbardziej odpowiednia.

Wakacje – gdy zabraknie pieniędzy

Czasem jest tak, że nagle brakuje nam funduszy, a gotówki jak na złość nie ma gdzie, ani od kogo pożyczyć. Takie sytuacje najczęściej zdarzają się przy wyjazdach, szczególnie w okresie wakacji. Urlopowicze są często zdania, że jeśli pracują cały rok, to na wakacjach mogą sobie pozwolić na odrobinę szaleństwa, a nawet na przekroczenie przeznaczonych funduszy. Co jednak, jeśli nie ma się pod ręką większej ilości pieniędzy?

Dobrym rozwiązaniem okazuje się posiadanie opcji debetu bankowego. Obecnie banki oferują go po podpisaniu dodatkowej umowy, pobierając z tytułu umożliwienia takiej opcji niewielką prowizję. Posiadanie debetu ma więc swoje plusy. Bank na podstawie analizy wpływów na nasz rachunek przyznaje nam kwotę, czasem nawet do 50 tysięcy złotych, które możemy przeznaczyć na dowolny cel, bez wypełniania dodatkowych formularzy, czy udawania się do kogokolwiek. Kolejnym plusem debetu jest fakt, że spłaca się on „sam”., w momencie, kiedy na koncie pojawią się pieniądze – nie musimy więc pamiętać ani o terminach, ani o ratach. W dodatku debet jest nisko oprocentowany w porównaniu na przykład z kredytem, czy pożyczkami przyznawanymi „od ręki”. Jednak wszystko ma też swoje wady, debet również. Po pierwsze, pobieranie prowizji przy aktywowaniu opcji debetu, po drugie odsetki – niskie, ale jednak. I chyba najważniejsza wada – szybko można się zapomnieć i korzystać z debetu nawet wtedy, gdy nie jest nam to do końca potrzebne. Pieniądze przychodzą łatwo, jednak trudniej się nie potem spłaca, dlatego najlepiej zachować umiar i korzystać z tej opcji tylko w ostateczności.

Za to korzystanie z debetu w momencie wyjazdu na wakacje wydaje się być całkiem słuszne. Kolejne takie będą przecież dopiero za rok, a my będziemy musieli ciężko na nie pracować. Nie ma więc sensu odmawiać sobie chwili przyjemności i korzystać z uroków lata.

Debet – dobre rozwiązanie, gdy brakuje pieniędzy

W czasach kryzysu zdecydowanie się na pożyczkę, czy kredyt bankowy wcale nie jest taką prostą sprawą. Po pierwsze banki wcale nie chcą ich tak często udzielać, z drugie strony czasy nie są zbyt pewne i zaciągnięcie pożyczki nawet na najmniejszą kwotę jest ryzykiem. Co zrobić, gdy pieniędzy nie przybywa, a zwykle są potrzebne, nie chcemy zaciągać kredytu ani w banku, ani w popularnych firmach oferujących „chwilówki”?

Ostatnio przekonałem się, że doskonałym rozwiązaniem może okazać się debet bankowy. Jakież było moje zdziwienie, gdy doczytałem, że moje konto w banku nie posiada takiej opcji od momentu utworzenia, a muszę podpisać dodatkową umowę. Było to z jednej strony wygodne, bo miałem pewność, że nie zejdę poniżej „zera” na koncie i mogę się kontrolować, z drugiej potrzebowałem pieniędzy „na już”. Na szczęście wszystkie formalności nie trwały długo i wkrótce podpisałem wszystkie stosowne dokumenty, a bank, dzięki ustaleniu średniej z moich wpływów na konto przyznał mi limit w wysokości 5 tysięcy złotych. Okazało się, że posiadanie debetu wcale nie jest takie złe, jak twierdzili niektórzy moi znajomi – przytoczę tu pewną sytuację. Wyprzedaże zawsze są dla mnie doskonałym czasem na wyszukiwanie różnego rodzaju okazji, korzysta wtedy moja żona, zaopatrując się w ubrania o połowę tańsze i ja, choć osobiście wolę elektronikę. W jednym ze sklepów trafiłem na gramofon stylizowany na retro ze wszystkimi udogodnieniami typu porty usb, więc spokojnie można by podłączyć pendrive’a, ale także nawiązujący do klasyki – moje stare winyle nieźle sobie radziłyby na nowym sprzęcie. Pojawił się jednak problem, mimo że do przysłowiowego „dziesiątego” nie brakowało wiele, to jednak pieniędzy starczyło tylko na podstawowe wydatki, bez jakichś większych wyskoków. Pożyczki brać się nie opłacało, bo oprocentowanie jest i zawsze będzie wysokie, zresztą żona by się nie zgodziła. I właśnie w tym miejscu chcę powiedzieć, że debet bankowy to rewelacyjna sprawa. Bez problemu zapłaciłem kartą za wymarzony sprzęt i mimo że byłem pod kreską przez ponad tydzień, to i tak się opłacało. Minus na koncie spłacił się sam, zaraz po tym, jak otrzymałem pensję, a odsetki były naprawdę minimalne. Teraz spokojnie mogę pozwalać sobie na mniejsze i większe szaleństwa, staram się jednak pamiętać, żeby nie przesadzić – debet, jak wszystko inne, jest dla ludzi, ale dobrze jest się pilnować. To prawda, że jest nisko oprocentowany i pieniądze mamy „od razu”, jednak jest kredytem, jak każdy inny.

Debet bankowy – wady i zalety

Witam na moim blogu poświęconym debetom bankowym. Jednak zanim zacznę o nich na dobre pisać, chciałabym zdefiniować pojęcie debetu. Z jednej strony debet bankowy to możliwość skorzystania z niewielkiej pożyczki, uzależnionej zwykle od wpływów na dany rachunek. Dzięki temu, nawet jeśli braknie nam gotówki z powodzeniem możemy z takiej „pożyczki” skorzystać, należy jednak pamiętać, żeby pieniądze stosunkowo szybko oddać. Zwykle „minus” na koncie znika, kiedy na rachunku pojawiają się wpływy. Innymi słowy debet, to kredyt, który banki coraz częściej przyznają, a jego wysokość jest zwykle 2-3 krotnie wyższa od wpływów. Oczywiście trzeba posiadać rachunek oszczędnościowo-rozliczeniowy i generować na nim ruch. Kolejną zaletą debetu jest zdecydowanie niższe oprocentowanie, niż w przypadku zadłużenia na przykład na karcie kredytowej, czy przy standardowym kredycie. Korzyści ma także bank, jeśli na naszym koncie pojawi się debet, to prędzej, czy później zostanie spłacony, w przypadku kredytu gotówkowego takiej gwarancji nie ma.

Jednak debet, ma kilka wad. Po pierwsze, teraz jest go trudniej dostać, niż kiedyś. Nie każdy posiadacz rachunku oszczędnościowo-rozliczeniowego może debet uzyskać, zwykle banki wymagają podpisania umowy, a także pobierają prowizję za samo uruchomienie usługi. Prowizje od przyznanego limitu sięgają często 1% jego wartości, więc w przypadku 10 tysięcy złotych, prowizja wynosi 100 złotych. Mimo wszystko ta forma „pożyczki” jest i tak korzystna, bo prowizja jest kilkakrotnie niższa, niż w przypadku standardowych kredytów, istnieje też możliwość ubezpieczenia. I najważniejsze, debet jest wygodny, bo zadłużenia nie mamy obowiązku spłacić w określonym terminie, czy z góry narzuconych ratach, więc czas bycia „pod kreską” uzależniony jest tylko od nas.

Usługę debetową oferują praktycznie wszystkie banki w kraju, jednak trzeba spełniać podstawowe kryterium – dysponować pieniędzmi na koncie przez przynajmniej kilka miesięcy. Wśród ofert, najkorzystniejsze wydają się być te proponowane przez mBank, Nordeę i PKO BP.

Należy jednak pamiętać, że debet kiedyś trzeba będzie spłacić, dlatego trzeba dość ostrożnie traktować możliwość jakiejkolwiek pożyczki.